Jak długa drogę mają za sobą e-booki?

Świat entuzjastów czytelnictwa jest w pewnym stopniu podzielony. Niektórzy tak bardzo przyzwyczaili się do papierowych książek, że obecnie uznają za profanacje przekształcanie jej, a już na pewno czytanie w wersji elektronicznej. Głusi są oni na zalety, które niesie ze sobą ich użytkowanie i jak mantrę powtarzają, że e-book nie ma odpowiedniego klimatu, zapachu itd (niektórzy wymieniają nawet szelest kartek jako ważny czynnik swojej miłości do książek).

Z drugiej strony mamy fanów nowinek technologicznych, którzy kiedy tylko dowiedzieli się, że można czytać książki na ekranie (i nie męczyć przy tym oczu) pognali do sklepu i zakupili swój pierwszy czytnik. Obecnie nie wyobrażają sobie oni, by wrócić do ciężkich, drogich i czasami trudno dostępnych wersji papierowych swoich ulubionych opowieści. Gdzieś po środku jest też grupa, która nie ma zamiaru rezygnować ani z jednego ani z drugiego sposobu oddawania się przyjemnościom czytelniczym. Zaskoczeniem jednak dla większości z tych osób może być fakt, że na chwilę obecną, elektroniczne książki mają za sobą już ponad 40 lat!

Historia nie kłamie

To nie początek XXI wieku, jak myśli większość z zapytanych osób, jest datą wprowadzenia e-booków na rynek konsumencki. Historia elektronicznej książki sięga, aż do początku lat 70tych XX wieku, kiedy to powstał Project Gutenberg. Zakładał on sobie, że należy wykorzystać postęp technologiczny do promocji czytelnictwa i umożliwić ludziom, całkowicie za darmo, dostęp do wszystkich książek w wersji elektronicznej.

Pod koniec XX wieku na rynku światowym królowały już czytniki wyposażone w ekrany LCD. Ich pojemność, przy dzisiejszych standardach nie zachwycała, gdyż było to kilka MB, które mieściły maksymalnie 10 e-booków. Koszt tych urządzeń również nie był mały, bo oscylował w granicach 500-600 dolarów za sztukę.

Powszechnie znana dziś marka czytników Kindle narodziła się dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku i na początku swojego istnienia oferował już możliwość zgromadzenia ok. 200 książek na jednym urządzeniu.

Okiem sław literatury

Także wśród pisarzy istnieją dwa fronty, gdzie albo jest zgoda na wydawanie e-booków albo jej nie ma. Ta tendencja powoli się jednak zmienia. Wystarczy wspomnieć fakt kiedy to król grozy Stephen King zapowiedział, że jego powieść „Joyland” nie zostanie przygotowana w wersji na czytniki. Następnie opublikował swój tekst pod tytułem „Jazda na kuli” wyłącznie w wersji elektronicznej, a gdy przyszło do wydania książki, najwyraźniej zmienił zdanie i decyzję tę utrzymuje do dzisiaj, co można zaobserwować na przykładzie jego późniejszych książek.

Z badań specjalistów

Ciekawe wnioski wysnuli także specjaliści, którzy w połowie 2014 roku stwierdzili jasno i wyraźnie, że entuzjaści korzystania z czytników elektronicznych książek średnio pochłaniają aż 3 razy więcej książek niż tradycyjnie zorientowani papierowi zwolennicy literatury. Na Polskim rynku skutecznie odstraszają jedynie ceny (mniej czytników, bardziej e-booków). Nasze prawo jest tak skonstruowane, że owszem, książka elektroniczna kosztuje mniej, ale niewiele mniej. Wynika to podobno z problemów digitalizacji danej książki oraz wyższego podatku VAT na wersje elektroniczne powieści, poradników itp.

Artykuł powstał we współpracy ze stroną swiat-doznan.pl

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *